Król jest nagi

W poniedziałek 11 lutego wszystkie media powtarzały do znudzenia tę samą informację: Benedykt XVI rezygnuje. Gdy pod koniec dnia traciłem już nadzieję, że usłyszę coś nowego, w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i” wystąpił bp Tadeusz Pieronek. To była petarda. Katolicki duchowny całkowicie się skompromitował i nie, nie stoi za tym żadna antychrześcijańska propaganda ani masoński lub libertyński spisek. Król jest po prostu nagi.

Oto fragment kuriozalnego wywodu bp. Pieronka: „Benedykt XVI zmagał się z o wiele większymi tematami niż pedofilia – dbał o to, żeby ludzie żyli zgodnie z przykazaniami bożymi. Sprawa pedofilska była na świecie, jest i będzie. Żadna siła nie powstrzyma człowieka od tego, żeby korzystać z możliwości, jakie daje człowiekowi wolna wola i do czego go pchają namiętności. Przepraszam bardzo, świata nie zmienimy”.



Szanowni Państwo, proszę dokładnie przeczytać powyższe słowa, ponieważ biskup kościoła katolickiego zaaprobował właśnie pedofilię wśród duchownych. O tym, że pedofilia „była” i „jest”, wiemy doskonale. A najlepiej wiedzą tysiące dzieci, które przez kilkadziesiąt lat były molestowane i gwałcone przez katolickich księży, od polskich salek katechetycznych po meksykańskie zakrystie, od filipińskich szkółek niedzielnych po holenderskie plebanie. Ale że pedofilia również „będzie”, tego się raczej nie spodziewaliśmy. Cóż, najwyraźniej wolna wola nie jest już potrzebna do aktu pokuty i postanowienia poprawy, lecz wolno ją wykorzystać tak, jak podpowiadają namiętności. No, pod warunkiem, że się jest księdzem.

Choć treść wystąpienia jest przerażająca i napawa mnie szczerym obrzydzeniem, cieszę się, że do niego doszło. Gdyby nie renuntiatio Benedykta XVI (podobno słowo abdicatio zarezerwowane jest dla władców świeckich), bp Pieronek nie wystąpiłby pewnie tego dnia w programie Moniki Olejnik. Sprawa pedofilii w Kościele wciąż ograniczałaby się do niezbyt głośnych procesów i cieszyła zainteresowaniem co najwyżej kilku niszowych wydawnictw. Kościół pomstowałby, że każdy, kto podnosi ten temat, przeprowadza niesprawiedliwy atak na wartości chrześcijańskie, a Watykan dalej zamiatałby wszystko pod dywan. Stało się więc dobrze. Poznaliśmy bowiem oto oficjalne stanowisko biskupa, którego poniedziałkową mowę możemy potraktować jako integralną część pewnej długiej i niestety bardzo ponurej historii.

Zjawisko pedofilii wśród duchownych jest faktem. Na całym świecie udowodniono już tysiące przypadków molestowania seksualnego dzieci przez księży. Kolejne zeznania ofiar dowodzą nie tylko skali problemu, ale także jego wagi jakościowej – dla Watykanu ważniejsza jest ochrona własnego wizerunku niż los poszkodowanych. Główny problem polega bowiem na tym, że Kościół, również za pontyfikatu Jana Pawła II i Benedykta XVI, konsekwentnie wszystko tuszował. Zmowa milczenia, o jakiej często się w tym kontekście mówi, nie jest frazesem. W 1962 roku Kongregacja Nauki i Wiary wydała tajny dokument Crimen sollicitationis, który zobowiązywał duchownych do ukrywania przypadków pedofilii w Kościele przed świeckimi organami ścigania. Za wyjawienie tajemnicy księżom groziła ekskomunika. W efekcie przez kilkadziesiąt lat księża, którzy molestowali dzieci, pozostawali praktycznie bezkarni.

Po ujawnionych aferach pedofilskich w Irlandii czy Stanach Zjednoczonych ofiary coraz częściej decydują się mówić, a na świecie ukazuje się coraz więcej literatury poświęconej tego rodzaju przestępstwom. W zeszłym roku nakładem wydawnictwa Czarna Owca ukazała się publikacja Jasona Berry’ego i Geralda Rennera Śluby milczenia. Książka w obiektywny i rzetelny sposób opowiada m. in. o pedofilii w meksykańskim Kościele. Jednym z jej niechlubnych bohaterów jest ojciec Marcial Maciel Deggolado, który w 1941 r. założył zakon Legion Chrystusa i przez kilkadziesiąt lat za cichym przyzwoleniem Watykanu molestował nastoletnich chłopców. W tym roku do księgarń trafiła z kolei książka Ekkego Overbeeka Lękajcie się na temat pedofilii w polskim Kościele. Powstają też dokumenty filmowe, jak słynny reportaż BBC „Zbrodnie seksualne i Watykan”, który w całości można obejrzeć w serwisie YouTube:



Pedofilia w Kościele to niewyobrażalna krzywda tysięcy dzieci, które zostały wykorzystane w najbardziej obrzydliwy sposób. Co więcej, zostały wykorzystane przez osoby, które cieszą się społecznym zaufaniem i które dla milionów ludzi na świecie wciąż stanowią autorytet. Być może problem należy umieścić zresztą w szerszym kontekście. Kościół katolicki to instytucja skostniała. Hierarchiczna struktura, autorytaryzm i średniowieczna mentalność nie ułatwiają zmian. W zderzeniu z wyzwaniami dzisiejszego świata Watykan sobie w żaden sposób nie radzi, a na krytykę reaguje histerią.

W mojej opinii Kościół, jak każda organizacja w demokratycznym świecie, powinien się stać całkowicie transparentny. To podstawa społecznego zaufania. Karane i piętnowane powinny być nie tylko przestępstwa seksualne, ale także próby jego zatuszowania lub usprawiedliwienia. Inaczej Kościół nie wyjdzie z pętli kłamstw i niedomówień, a kolejne dzieci będą padały ofiarą gwałtu.
Trwa ładowanie komentarzy...